Co zrobić, żeby “się klikało”? 4 sekrety nadawania dobrych tytułów

on Listopad 20 | in content marketing, growth hacking | przez | z No Comments

Niech pierwszy odłączy myszkę ten, kto nigdy nie kliknął w żaden z tych intrygująco opisanych linków, które widnieją na pierwszych stronach popularnych serwisów. Prawdziwą sztuką jest stworzenie takich tytułów, które nie tylko zadziałają jak magnes na użytkownika, ale też pozostawią go z poczuciem satysfakcji.

Niewiele jest rzeczy, które denerwują świadomego użytkownika bardziej niż “clickbait”, czyli  tytuł, lub zajawka artykułu, która ma momentalnie zwabić internautę i wygenerować ruch na stronie. Żaden z tych dziennikarzy nie przyzna się do tego, że podkręcanie tytułów jest sztuczką, którą redaktorzy dzienników stosują z powodzeniem od dekad. O ile poranne gazety opinii poza obiecującym tytułem dostarczały czytelnikom rzeczowe treści, o tyle tabloidy wyniosły sztukę pisania tytułów na nowy poziom, który mogły przebić dopiero internetowe clickbaity.

Głupie, kłamliwe, chwytliwe

Wieloletnia współpraca z mediami papierowymi i internetowymi pozwalała mi często obserwować w jaki sposób nad tytułem pracują ci, których zadaniem jest zastawienie pułapki na użytkownika…  Wystarczyło pięć prostych kroków, by internet oszalał na ich punkcie… Nadaliśmy tekstowi nudny tytuł, a potem… Nie uwierzycie! Jak wypadło? Dziwne! [GALERIA] – rozumiecie już o czym piszę? No właśnie… Tak brzmią najbanalniejsze clikbaitowe tytuły. Są jak czekoladki podjadane w środku nocy…najlepiej podebrane z szafki dziecka. Guilty pleasure dla użytkownika, profit w postaci generowania ruchu na stronie dla właściciela serwisu. Są dość głupie, a zarazem intrygujące. Raz na jakiś czas każdy się skusi,ale koniec końców nie są to tytuły, które robią dobre wrażenie, nie budują reputacji serwisu, nie dostarczają też użytkownikowi satysfakcji.

Ciekawym przykładem clickbaita jest tytuł, który polaryzuje.  Powoduje, że chcesz od razu wyrazić swoją opinię.  O tym, że większość użytkowników nie czyta głównego tekstu wiemy dobrze nie od dziś. 80% internautów wystarczy tytuł, najlepiej taki, z którym się stanowczo nie zgadzają. Tytuł, który ich denerwuje, obraża, oburza i sprawia, że od razu pędzą do sekcji komentarzy, albo bezmyślnie dzielą się linkiem, nie wiedząc nawet,. że jest antytezą treści publikacji. Często bowiem ci, którzy podkręcają tytuły stosują zabieg, polegający na zgrabnym przekręceniu sensu tekstu, używają dwuznacznych sformułowań, grają z kontekstem, dodają słowa, które w danym okresie polaryzują internautów.

Pożyteczne, poradnikowe, przeglądowe

Content marketing to coś więcej. Nie służy wyłącznie nakręcaniu statystyk odsłon. Jeśli nie chcecie by przygotowywane przez was treści kojarzyły się z reklamami cudownych preparatów na odchudzanie (Lekarze go nienawidzą! Ten prosty patent sprawi, że zrzucisz 30 kilo!) – nie próbujcie zastawiać takich pułapek. Nie warto. A co w takim razie warto robić?

1. Pisać Krótko

Zbyt długie tytuły nie prezentują się dobrze. Wyszukiwarki internetowe ucinają frazy, a czytelnicy widząc zbyt długi tytuł często automatycznie omijają jego drugą część. </

2. Korzystać z magii liczb

Ludzie to lubią, czują, że dostają konkret, zamiast ogólników, mają pewność  Wyliczanki “13 typów…” , “9 aplikacji…”, “7 sposobów…”, ale też tytuły podające konkretne wyniki “269 tys. nowych użytkowników w rok… “. Znacznie bardziej wiarygodnie prezentują się te liczby, które nie są okrągłe. Dlaczego? bo nasz mózg uznaje je za bardziej prawdopodobne. Przy treściach poradnikowych proponujących dojście do konkretnego efektu w kilku krokach siódemka jest liczbą doskonałą, a opisywanie więcej niż dziewięciu “sprytnych patentów” może sprawić, że nasz wysiłek w napisanie tekstu i tak nie zostanie doceniony, przynajmniej nie powyżej numeru dziewięć.

3. Przyciągać uwagę

Oczywiście, to logiczne. Rozmawiamy o tym cały czas, prawda? W dodatku na początku napisałam, że nie warto bawić się w banalne rozwiązania. Co radzą najlepsi? Stosować się do reguły 4xU – od angielskich słów unique, ultra-specific, urgency i useful. Jak mamy to rozumieć? Warto, by tytuł był unikalny, bardzo konkretnie odnosił się do specyficznego zagadnienia, domagał się by być czytanym – hej, proponujemy coś, co jest aktualne, teraz, w tym miesiącu, tygodniu, na dziś.  Jakby tego było mało – warto, by obiecywał coś dobrego, ale o tym już w następnym punkcie.

4. Podpowiadać

Są takie słowa- wytrychy, które sprawiają, że czytelnik chce nam zaufać: rozwiązania, lekcje, kroki, porady, fakty, pomysły (które poprawią, pomogą, doprowadzą do…).

NADAWANIE TYTUŁÓW – CASE STUDY

Na chwilę oderwijmy się od tego genialnie prostego planu, by zobaczyć, jak można bawić się tytułem. Wyobraźcie sobie, że przygotowujecie content marketingowy tekst o pralce. Treść sugeruje jasno: jest wiele pralek na świecie, niektóre mogą wyglądać jak jajo, inne są mądrzejsze od komputerów Apollo 6. Nasza pralka wygląda jak pralka, ale jest najlepsza. Mieści 17 kilogramów brudnych ubrań, program podstawowy wykonuje w ledwie 30 minut, wiruje z prędkością 2300 obrotów na minutę i zużywa tylko 0,5 kW. Musisz ją kupić. 

Zabawa z tytułami

Teraz pewnie zastanawiacie się, jak to jest, że mimo spełnienia wszystkich warunków wasz tytuł nie zadziałał tak, jak oczekiwaliście. O dobrej zawartości porozmawiamy następnym razem, ale musicie pamiętać o tym, że żaden nie przeczytał jeszcze całego internetu. Większość treści i tak pozostanie tylko białym szumem dającym tło dla procenta wybranych – tych, które będą czytane, linkowane i komentowane. Co jeszcze warto robić? Podpowiadamy!

 

Pin It

Komentarz są wyłączone.

« »